
Kongres Polaków ustalił ostateczną listę dziesięciu nominowanych w konkursie „Tacy jesteśmy 2009". Prezentacje wyróżnionych oraz o tym, kto z nich otrzyma w tym roku nagrodę „Złoty jestem", dowiemy się oficjalnie 28 listopada br. na koncercie galowym w Teatrze Cieszyńskim.
Przypominamy również, że na swoich faworytów można głosować (regulamin głosowania czytaj tutaj). Wszyscy uczestnicy głosowania wezmą udział w losowaniu trzech darmowych, podwójnych biletów na Koncert Galowy, a spośród osób głosujących za pomocą kuponów z „Głosu Ludu" (www.glosludu.cz) dodatkowo odbędzie się losowanie wartościowych nagród.

Kongres Polaków w RC jako gościa specjalnego wieczoru galowego zaprosił Michała Łanuszkę z Krakowa (www.lanuszka.pl). Bilety już teraz można zamawiać dzwoniąc pod numer +420 558 711 453 lub na kancelaria@polonica.cz
Przy współpracy z Głosem Ludu (www.glosludu.cz), patronem medialnym projektu, niżej przedstawiamy finałową dziesiątkę

Chór Mieszany „Canticum Novum"
Chór Mieszany „Canticum Novum" nie jest w konkursie „Tacy Jesteśmy" żadnym nowicjuszem. To sprawdzony weteran, który w konkursie Kongresu Polaków nominowany był już dwa razy - w latach 2005 i 2007. W tym roku ponownie, już po raz trzeci, wysłuchamy śpiewanych przez „Canticum" utworów na listopadowym koncercie galowym w Teatrze Cieszyńskim. Tym razem Kongres nominował zespół za zdobycie drugiej nagrody w kategorii „Pop & Jazz" podczas 48. Międzynarodowego Konkursu Chóralnego im. C.A, Seghizzi w Gorizii, we włoskim mieście leżącym tuż przy granicy ze Słowenią.
- Trzecie miejsce zajęliśmy też w kategorii muzyki barokowej. Tam jednak, w przeciwieństwie do kategorii „Pop & Jazz" ogłoszono tylko zwycięzcę - mówi dyrygent i kierownik artystyczny „Canticum Novum", Leszek Kalina. Drugie miejsce w konkursie w Gorizii to niebywały sukces. Festiwal bowiem zaliczany jest do siódemki najbardziej prestiżowych spotkań chóralnych w Europie. Nie było łatwo. Konkurencja była silna. Zaolziacy musieli zmierzyć się z chórami z czterech kontynentów. A także przygotować aż 21 utworów z różnych epok, stylów. „Canticum" bowiem wystartowało w sześciu aż kategoriach z dziewięciu. Największy sukces, srebrną nagrodę, chórzyści odnieśli w kategorii czwartej, „Pop and Jazz". Zaśpiewali też w kategoriach pierwszej (program historyczny), drugiej - B, C i D (muzyka okresu baroku i klasycyzmu, romantyzmu oraz XX wieku, nie brali udziału tylko w kategorii 2A - muzyka do 1650 r.), trzeciej A (folklor, Zaolziacy zrezygnowali z kategorii B - gospel i spiritual).
W chwili obecnej chór liczy około 60 członków. W większości to absolwenci młodszego, gimnazjalnego zespołu „Collegium Iuvenum". - To prawie 80 procent chórzystów. Śpiewają u nas jednak także absolwenci innych zespołów PTA „Ars Musica": „Alaudae" czy „Zorómbek". Ale są też osoby, które nigdy wcześniej nie były członkami żadnego z naszych młodzieżowych zespołów. I „Canticum Novum" nie jest już też stricte młodzieżowym chórem. Mamy chórzystów 18-latków, ale też ludzi po trzydziestce, a nawet po czterdziestce - mówi Kalina.

Aniela Kupiec
Jej opowieści są proste, tak jak proste było całe jej życie w Nydku pod Czantorią. Poetka ludowa Aniela Kupiec, która w przyszłym roku będzie obchodziła 90. urodziny, potrafi nawet o zwykłym życiu w biednej chałupie opowiadać w taki sposób, że człowiek przysłuchuje się z napięciem, uświadamiając sobie równocześnie, że rzadko już można usłyszeć tak piękną, czystą gwarę.
Aniela Kupiec została nominowana do nagrody „Złoty jestem 2009" za reedycję książki „Po naszymu. Pieszo i na skrzidłach". W tym roku wydał ją Kongres Polaków w RC we współpracy z Kołem nr 6 Macierzy Ziemi Cieszyńskiej i przy wsparciu licznych sponsorów. Inicjatorem wznowienia książki był cieszyński przedsiębiorca i miłośnik Zaolzia, Józef Swakoń. W książce znajdziemy zarówno gwarowe opowiadania pisane prozą (w rozdziale „Pieszo"), jak i wiersze („Na skrzidłach"). - W dziele Anieli Kupiec każdy z nas znajdzie prawdy proste i istotne, nieraz uniwersalne, nieprzemijające, znajdzie też głęboką więź uczuciową z ziemią cieszyńską niezależnie od tego, czy mieszka pod Bielskiem, Cieszynem czy Boguminem - napisał we wstępie do wydawnictwa, prezes Kongresu Polaków, Józef Szymeczek.
Kilka dni temu poetka gościła w Klubie Kobiet przy Miejscowym Kole Polskiego Związku Kulturalno-Oświatowego w Lesznej Dolnej. Opowiadała o swej twórczości, życiu, doświadczeniach. - Piszę to, co czuję, nie to, co widzą inni - wyjaśniała, dodając, że wiersze pisane na zamówienie na nic się nie zdają. - To już nie jest pisane sercem.
Aniela Kupiec, z domu Milerska, urodziła się 5 kwietnia 1920 roku w Nydku, w starym, drewnianym domu, zbudowanym w 1812 roku. Skończyła szkołę ludową w Nydku i wydziałową w Bystrzycy, a następnie Szkołę Gospodyń Wiejskich w Końskiej. Podczas wojny musiała ciężko pracować w lesie. - Codziennie chodziłam do pracy siedem kilometrów - wspominała na spotkaniu w Lesznej. Zarazem przekonywała, że lubiła sadzenie drzewek, a las, mieniący się w promieniach wschodzącego słońca, napawał ją zachwytem. Po wojnie wyszła za Jana Kupca, nauczyciela z Bystrzycy. Po założeniu PZKO stała się jego aktywną działaczką - śpiewała w chórze, grała w przedstawieniach teatralnych i reżyserowała je.

Zbyszek Kalina
Zbigniew Kalina, pochodzący z Zaolzia młody aktor Teatru im. A. Dvořáka w Przybramiu, został nominowany do nagrody „Złoty Jestem" za zdobycie innej, i to bardzo prestiżowej nagrody - Thalii 2008, którą w marcu br. został uhonorowany podczas gali w praskim Teatrze Narodowym. Obecnie jest bardzo zajętym artystą - gra w co najmniej dwunastu sztukach, i to nie tylko w Przybramiu, ale również w Pradze czy Pilźnie.
Zbigniew Kalina pochodzi z Dąbrowy, skąd jego rodzina przeniosła się do Orłowej. Chodził do polskich szkół podstawowych w Orłowej i Lutyni Dolnej. Jego alma mater było Gimnazjum im. Juliusza Słowackiego w Karwinie. Był zresztą jednym z artystów - wychowanków Gimnazjum, którzy wystąpili w programie artystycznym podczas uroczystości jubileuszu stulecia szkoły. Aktorstwa uczył się w Studiu Aktorskim Mileny Asmanowej, działającym przy Morawsko-Śląskim Teatrze Narodowym w Ostrawie. Swą karierę profesjonalną zaczynał w Scenie Czeskiej Teatru Cieszyńskiego. Z tego okresu miło wspomina kawiarenkę „Avion" Renaty Putzlacher oraz chwile spędzone w klubie przy ul. Bożka z aktorkami Sceny Polskiej - Małgorzatą Pikus i Patrycją Czerwiec. Po dwóch latach przeniósł się do Teatru Miejskiego w Karlowych Warach, a od 2004 roku ma stały angaż w Przybramiu. Dziś trzydziestoletni aktor mieszka w Kladnie i w miarę swych możliwości czasowych stara się utrzymywać kontakty z innymi Polakami, mieszkającymi w Pradze i okolicy. Nie traci kontaktu z kolegami z gimnazjum. - Właśnie przyjęli moje zaproszenie i w przyszłym tygodniu przyjadą na przedstawienie do Przybramia - zdradził w rozmowie z redakcją. W telewizji mogliśmy oglądać Zbigniewa Kalinę w filmie „Cash Road" oraz w jednym z odcinków cyklu „Tego nie wymyślisz".

Kapela rockowa Glayzy i zespół wokalny „Alaudae"
Dwa zespoły: kapelę rockową Glayzy i kameralny zespół wokalny „Alaudae" Kongres Polaków nominował do nagrody „Tacy jesteśmy 2009" za oryginalne wykonanie (pod kierownictwem Leszka Kaliny) hymnu Szkół im. Juliusza Słowackiego „Testament mój". Podczas czerwcowego jubileuszu 100-lecia Gimnazjum Realnego im. Juliusza Słowackiego w Orłowej hymn ten zabrzmiał bowiem w rockowej wersji.
- Z naszej kapeli tylko wokalistka Hela Lugsch-Wodecka jest absolwentką karwińskiej filii gimnazjum, która była spadkobierczynią orłowskiej placówki. Reszta kończyła inne szkoły średnie - mówi Magda Toboła, która w Glayzach gra na instrumentach klawiszowych. - Ale dyrekcja szkoły zwróciła się do nas, czy byśmy nie zagrali na jubileuszu „Testament" we współczesnej, rockowej wersji. Chętnie zgodziliśmy się, chociaż nie bez obaw. Bo wspólnie z „Alaudae" zagraliśmy dopiero na próbie generalnej.
Glayzy powstały w 1992 roku w Wierzniowicach. Dziś grają w składzie: Hela Lugsch-Wodecka (śpiew), Maja Toboła (gitara solowa), Magda Toboła (instr. klawiszowe), René Wodecki (gitara), Bogdan Brzeźniak (gitara basowa) i Radek OVAR Šiška (perkusja). Zespół nominowany jest do „Tacy jesteśmy" już po raz trzeci. Pierwszy raz stało się tak w 2003 roku, w 2004 zaś kapela otrzymała nawet nagrodę „Złoty jestem". Glayzy mają na swoim koncie trzy płyty, obecnie szykują się do nagrania czwartej. - Będziemy ją nagrywać w chyba w marcu. Na galowym koncercie - oprócz „Testamentu", chcielibyśmy zagrać właśnie jeden z nowych utworów - dodała Magda Toboła.
Szef zespołu „Alaudae", Leszek Kalina, powiedział nam, że dziwi go nominacja dla jego chóru. - Śpiewaliśmy tylko jako chórek w refrenie. Spodziewałem się raczej nominacji dla kapeli góralskiej „Zorómbek", która zdobyła nagrodę na prestiżowym międzynarodowym festiwalu folklorystycznym w Belgii. Ale i tak ta nominacja cieszy - zapewnił Kalina.
Dziewczęcy chór „Alaudae" jest jednym z zespołów Polskiego Towarzystwa Artystycznego „Ars Musica". Powstał w 2002 roku przy karwińskiej filii Gimnazjum Polskiego w Czeskim Cieszynie. Już jednak od początku śpiewały w nim, oprócz dziewczyn z Karwiny, także chórzystki „Collegium Iuvenum", działającego przy czeskocieszyńskiej placówce.

Zarząd Główny Polskiego Związku Kulturalno-Oświatowego
Kiedy w klubie „Dziupla" w Czeskim Cieszynie odbywa się „Młode Zaolzie", nie ma problemu z zapełnieniem sali. Na liczbę uczestników nie mogą narzekać też organizatorzy Międzygeneracyjnego Uniwersytetu Regionalnego, którego słuchacze spotykają się co miesiąc w auli Gimnazjum Polskiego. To właśnie za wprowadzanie inicjatyw dla młodych, a zwłaszcza projektu „Młode Zaolzie", oraz za propagowanie polskiej nauki w Międzygeneracyjnym Uniwersytecie Regionalnym Zarząd Główny PZKO otrzymał nominację do konkursu „Tacy Jesteśmy".
„Młode Zaolzie" - co to takiego? Spotykają się w „Dziupli" i... dyskutują. Do tej pory odbyły się trzy wykłady - gościł tam Leszek Cimała, Józef Szymeczek i Roman Kaszper. - Historia regionalna dla uczniów szkół średnich - to był pierwotny pomysł na wykłady w „Młodym Zaolziu". Okazało się jednak, że młodzi wiedzą dosyć dużo o naszej historii, z wykładów stała się więc taka platforma dyskusyjna, każdy może głośno powiedzieć swoje zdanie - wyjaśnia Elżbieta Jedzok, animator kultury ZG PZKO. Nie jest to jedyna inicjatywa dla młodych, organizowana przez Zarząd Główny. Od kilku lat jest w czym wybierać. - Powoli zmienia się obraz PZKO wśród młodych ludzi, uczniów szkół średnich i studentów. Widzą, że mamy im co zaoferować, że w PZKO jest coś dla nich, poruszane są sprawy, które ich interesują - dodaje Elżbieta Jedzok. Okazało się jednak, że wykłady w „Dziupli" przyciągnęły nie tylko młodych, ale i ludzi ze średniego pokolenia.
Uczestników różnych generacji skupia też druga doceniona inicjatywa. Od czterech lat w auli Gimnazjum Polskiego spotykają się słuchacze Międzygeneracyjnego Uniwersytetu Regionalnego. Przeważają osoby starsze, ale nie brak także ludzi w średnim wieku i młodych. Na comiesięcznych wykładach goszczą wykładowcy z naszego regionu i z Polski, a tematy są bardzo różnorodne. Niedawno ruszył w ramach MUR-u cykl popularnych wykładów historycznych Bohdana Kowali „Co w nas zostało z tamtych lat". Pojawiają się też inne nowe inicjatywy, na przykład kilkudniowa wycieczka poznawcza na Pomorze.

Kapela Ludowa "Lipka"
Nominacja do nagrody „Tacy jesteśmy" to dla jabłonkowskiej kapeli góralskiej „Lipka" żadna nowość. Już przed trzema laty Kongres Polaków ocenił ją nominacją. Wówczas za zdobycie pierwszej nagrody - w kategorii do lat 15 - w ogólnopaństwowym konkursie kapel i solistów w morawskim Brzecławiu oraz za pierwsze miejsce w finale „Śląskiego śpiewania" w Koszęcinie. W tym roku w konkursie, który współorganizuje zespół „Śląsk" pod patronatem swojego założyciela, Stanisława Hadyny, „Lipka" jako laureat sprzed trzech lat nie mógł wziąć udziału w „hadynowskim" konkursie, zespół i jego soliści będą mogli się zmierzyć z folklorystycznymi rywalami dopiero w przyszłym roku. Kongres ocenił więc w tym roku „Lipkę" za inną nagrodę: za zwycięstwo w ogólnokrajowym konkursie kapel działających przy podstawowych szkołach artystycznych w Kyjowie.
„Lipka", jeden z zespołów założonych przez nauczycielkę Podstawowej Szkoły Artystycznej w Jabłonkowie - Krystynę Mruzek, obchodził w tym roku jubileusz 10-lecia. Krystyna Mruzek, która wcześniej była kierowniczką starszej kapeli, „Nowiny", postanowiła, że da „nowiniorzom" wolną rękę. - Chciałam, żeby „Nowina została sobą, dlatego postanowiłam nie odmładzać po raz kolejny jej składu (a były chyba trzy). Widziałam bowiem, że chłopcy - Piotr Byrtus, Adam Szczuka czy Grzegorz Stopa, chcą grać dalej pod tym szyldem. I udaje im się to, są sławni nie tylko na Zaolziu. Pomyślałam zatem w 1999 roku o zupełnie nowej, młodej kapeli. I sięgnęłam po wspaniałe dzieci w szkole w Bukowcu.
To właśnie do Bukowca Krystyna Mruzek wyjeżdżała do utalentowanych dzieci, by nie musiały one przyjeżdżać na lekcje muzyki do Jabłonkowa. A że talentów było sporo, powstała w Bukowcu kapela i zespół taneczny. Kierowniczką kapeli została Krysia Mruzek, tancerzami zaś zaopiekowała się Lenka Stonawska. Tę ostatnią zastąpiła później Gabriela Pazdera. Po kilku latach zaś kapela przeniosła się do Jabłonkowa. I do dziś gra przy tamtejszej szkole muzycznej, a także przy Miejscowym Kole Polskiego Związku Kulturalno- Oświatowego.
Radek Szmek
23-letni Radek Szmek uchodzi za jednego z najbardziej utalentowanych piłkarzy drugoligowego klubu Fotbal Trzyniec. Pierwsze piłkarskie kroki stawiał w drużynie TJ Piosek, w tamtejszej gminie jest też od 2001 roku członkiem Miejscowego Koła PZKO. Od dwóch sezonów należy do podstawowego składu drugoligowego Trzyńca, z którym aktualnie zajmuje piątą lokatę w tabeli. Oprócz piłki nożnej Szmek interesuje się też innymi dziedzinami sportu. W dzieciństwie ścigał się na rowerach (preferował bikros), później na nartach biegowych w klubie sportowym Osiko Łomna Dolna. Lubi też komputery, jak większość młodych mężczyzn pasjonuje się szybkimi samochodami.
Radek Szmek należy do grona tych piłkarzy, z którymi po meczu można sobie elegancko porozmawiać. Nie tylko nie boi się dziennikarzy, ale w dodatku traktuje ich z dużą wyrozumiałością. Jako ambitnego chłopaka, który ma dobrze poukładane w głowie i który wie, czego chce w życiu, ocenia Szmeka asystent trenera Trzyńca, Karel Kula. - Radek zrobił w ostatnich dwóch latach niesamowite postępy - powiedział „Głosowi" Kula, ongiś wyborowy strzelec Banika Ostrawa. - Zdobył respekt wśród obrońców rywali, a to dla każdego napastnika kluczowa sprawa. Szmek już nie jest jednym z wielu anonimowych piłkarzy, jego karierę w barwach Trzyńca śledzą bacznie także szpiedzy z pierwszej ligi. Sam Radek nie ukrywa, że właśnie występy w pierwszej lidze to jego sportowe marzenie. - Chciałbym kiedyś przebić się do któregoś z pierwszoligowych klubów, by dalej rozwijać swoje możliwości - stwierdził.

Leszek Kotula
Leszek Kotula ma żonę i trzy córki. Chętnie gra w siatkówkę, a kiedy trzeba z czymś pomóc, Miejscowe Koło Polskiego Związku Kulturalno-Oświatowego w Cierlicku-Kościelcu może na niego liczyć. Z zawodu jest ekonomistą. Całe życie pracuje jako handlowiec, a od kilkunastu lat jego nazwisko jest ściśle związane z cierlicką spółką Elmax. To jedna jego pasja. Drugą jest numizmatyka. Leszek Kotula niewiele mówi o sobie. Kiedy jednak podejmujemy temat medali pamiątkowych, dyskusja nabiera rozpędu.
Nominację do nagrody „Tacy jesteśmy 2009" Leszek Kotula otrzymał za inicjatywę „Grossus Tessinensis", w ramach której wydawane są medale pamiątkowe promujące Śląsk Cieszyński.
Inspiracją był dla niego fakt, że do połowy XVII wieku Cieszyn miał swoją mennicę. Jego celem jest nie tylko usatysfakcjonowanie kolekcjonerów, ale przede wszystkim pokazanie na medalach skarbów tego regionu. - Chcemy przedstawiać wydarzenia i ludzi, którzy ten region rozsławili. Chodzi nam o tematy związane z Cieszynem oraz z tutejszym regionem, ale o znaczeniu ponadregionalnym. W ten sposób chcemy wypełnić pewną lukę na rynku numizmatycznym. Monet, które zachowały się z czasów funkcjonowania mennicy w Cieszynie, zostało bardzo mało. Trudno je zdobyć - wyjaśnia Kotula.
Pierwszym medalem pamiątkowym z edycji „Grossus Tessinensis", który promuje region cieszyński, jest Cieszyńska Madonna. Jak w 2001 roku potwierdził czeski historyk prof. Ivo Hlobil, jest to najstarsza parléřowska kamienna madonna praskiego pochodzenia. Na rewersie medalu z Cieszyńską Madonną znalazł się Petr Parléř. Rzeźbiarz i architekt nadworny Karola IV, budowniczy Katedry św. Wita i Mostu Karola w Pradze, jedna z najwybitniejszych osobistości sztuki średniowiecznej Europy.
Medal z Cieszyńską Madonną, którego autorem jest zaolziański grafik Roman Chmiel, okazał się strzałem w dziesiątkę. Po srebrnej emisji, która liczyła 1000 sztuk, w styczniu br. wyemitowano 80 sztuk również w złocie. Rozeszły się jak ciepłe bułeczki. Już wiosną na stronach internetowych stowarzyszenia www.grossus.com pod złotą emisją Cieszyńskiej Madonny stało dużymi czerwonymi literami: „Sprzedane".

Marta Štefánek
Doc. RNDr. Marta Štefánek wykłada na Uniwersytecie Śląskim w Opawie. Do nagrody „Tacy jesteśmy 2009" jest nominowana za osiągnięcia naukowe w dziedzinie nauk ścisłych. Laureatka wielu wyróżnień naukowych, w tym roku uzyskała stypendium naukowe w ramach międzynarodowego projektu „For Women in Science".
Marta Štefánek, z domu Babilon, urodziła się w Bystrzycy, gdzie do dziś mieszka z mężem i trójką dzieci. Skąd u dziewczyny z Zaolzia zainteresowanie naukami ścisłymi, a konkretnie matematyką? - Rodzice nie mieli ciągotek do tego przedmiotu - odpowiada Marta Štefánek. - Ale zarówno mnie, jak i starszego brata, matematyka wciągnęła. Brat, Robert Babilon, uczęszczał do gimnazjum matematycznego w Bilowcu i był nawet kilkakrotnie mistrzem świata w rozwiązywaniu łamigłówek. Przez jakiś czas pracował na Wydziale Matematycznym Uniwersytetu Karola w Pradze, a obecnie zajmuje się głównie informatyką. To on miał na mnie ogromny wpływ. Tak samo nauczyciele. W bystrzyckiej podstawówce była to Wanda Szarowska, która bardzo wymagająca, a potrafiła nauczyć matematyki nawet tych, którzy tego przedmiotu nie lubili. A tych, którym ten przedmiot nie był obcy, potrafiła w matematyce rozkochać. Z kolei w gimnazjum był to Marian Mitrenga.
Marta Štefánek mówi, że obecnie zajmuje się układami dynamicznymi i teorią funkcji. A także teorią chaosu. Uważa, że ta ostatnia dziedzina może być atrakcyjna nawet dla tych, dla których matematyka jest dziedziną zupełnie obcą. - Sama nazwa może przyciągać. Ale z matematycznego punktu widzenia chodzi o sprawę bardzo skomplikowaną, którą laikowi na pewno trudno wyjaśnić.
Pani Marta ma trójkę dzieci - najstarsza Kasia ma osiem lat, Ania - pięć, najmłodszy Jaś skończy wkrótce dwa latka. Mąż Jaroslav pochodzi z Moraw, z Hodonina. Choć jest matematykiem, pracuje obecnie jako dyrektor handlowy pewnej bystrzyckiej firmy.
Do nagrody „Tacy jesteśmy" bywają zazwyczaj nominowane zespoły, aktorzy, poeci. Im łatwiej jest się zaprezentować na koncercie galowym w Teatrze Cieszyńskim. Jak zamierza się przedstawić matematyczka? - Przyznam, że jeszcze nie mam pojęcia. Zwłaszcza że jestem pierwszym chyba naukowcem nominowanym do tej nagrody Kongresu Polaków. Muszę się porządnie zastanowić - dodała Marta Štefánek.
Dance4Fun
Patrycja, Agata, Klaudia, Ewa, Irena, Dominika, Magdalena, Magda, Jakub, Roman. Czarne kostiumy i białe maski. Muzyka taniec, ruch... Oto Dance 4 Fun, dziesięcioosobowy zespół, który zrodził się w Gimnazjum Polskim w Czeskim Cieszynie i w ciągu dwu lat okazał się trzecią najlepszą szkolną grupą taneczną w RC.
Zespół założyła Patrycja Bochenek w 2007 roku, wówczas uczennica 3. klasy Gimnazjum Polskiego w Czeskim Cieszynie. Razem z koleżanką poszły do nauczyciela Lecha Biernata, który dopiero co raczkujący zespół taneczny wziął pod swoje skrzydła. - Otrzymałyśmy do dyspozycji salę gimnastyczną, gdzie raz w tygodniu mogłyśmy trenować. Z początku przychodziło około 25 osób. Stwierdziłyśmy jednak, że z tak dużą grupą nie damy rady wyćwiczyć żadnego układu. A trening dla samego treningu byłby z czasem mało motywujący. Wybrałyśmy więc osiem najlepszych dziewcząt i przymierzyłyśmy się do pierwszego układu. A także pierwszego występu - opowiada Patrycja. Pierwszy występ miał miejsce na „Powitaniu wakacji", młodzieżowej imprezie odbywającej się w wędryńskiej Czytelni.
Rozgłos i pierwszy poważny sukces przyniósł zespołowi drugi układ taneczny. - Przygotowaliśmy go w nieco innej obsadzie. Na początku roku szkolnego przeprowadziłyśmy w gimnazjum casting i wybrałyśmy 10 osób. Tym razem nie tylko dziewczyny. W drugim układzie tanecznym znalazło się również dwóch chłopców - mówi Patrycja. Tym razem występów już było więcej: na Balu Gimplowskim (nagranie występu można obejrzeć na stronach zespołu www.d4f.borec.cz) i innych imprezach młodzieżowych. No i przyszły kolejne eliminacje do ogólnokrajowego konkursu szkolnych grup tanecznych, w rezultacie których Dance 4 Fun dobrnął do samego finału, zdobywając brąz. - Staramy się rozwijać w różnych stylach tańca. Dlatego,i jak tylko to możliwe, bierzemy udział w warsztatach tanecznych, na przykład w Cieszynie. A w ostatnim tygodniu wakacji zorganizowałyśmy zgrupowanie - przekonuje szefowa zespołu.
Próby odbywają się ostatnio niemal codziennie. Dance 4 Fun przygotowuje bowiem zupełnie nowy układ na galę jubileuszową z okazji 60-lecia Gimnazjum Polskiego w Czeskim Cieszynie. A czasu pozostało niewiele. Tym bardziej, że zespół ponownie chce zaskoczyć. I przyszykować street dance na sposób trochę sceniczny, trochę jazzowy...
Potem przyjdzie kolej na drugi układ i - jeśli wszystko ułoży się zgodnie z planem - ponownie start w konkursie tanecznym. - Nowy układ taneczny oraz zdobycie 1. miejsca w RC. To nasz cel, do którego będziemy dążyć w tym roku szkolnym - zdradza Patrycja. Doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że tak szybki rozwój zespołu oraz idące w parze sukcesy, nie byłyby możliwe bez zaplecza, jakie zapewnia Gimnazjum Polskie oraz jego klub sportowy działający pod kierownictwem L. Biernata. Dzięki temu Dance 4 Fun ma zapewnioną salę do prób oraz niezbędne wsparcie finansowe.
_________________________________________________________________________________________________________
Projekt Tacy Jesteśmy jest dofinansowany przez Ministerstwo Kultury RC, Urząd Wojewódzki, Miasto C. Cieszyn, Konsulat Generalny RP w Ostrawie, Stowarzyszenie "Wspólnota Polska" oraz sponsorów prywatnych.

 |